Zazdrość i zawiść
Ks. prof. Janusz Mastalski napisał na swojej stronie o zazdrości (Walka z zazdrością) i niestety w większości nie mogę się z nim zgodzić z powodu pomieszania pojęć i zawężenia tematu – przynajmniej tak mi się wydaje.
Poruszyło mnie to dość mocno, bo w sobotę oglądaliśmy „Ziarno”. Co za klęska, co za żenada, co za Ewangelia-lite! Chłopiec zazdrościł wygranej – rozbolała go noga; Dziewczynka zazdrościła pozycji w klasie – obgadała koleżankę – rozbolało ją gardło! Nigdy więcej „Ziarna”! Już od od paru miesięcy im się zbierało – teraz koniec!
Zazdrość jest przecież tylko uczuciem. Dopiero zmieszana staje się czymś nieprzyjemnym lub grzechem. Zazdrość jest motorem rozwoju. Dopiero przyprawiona staje się upokarzająca lub krzywdząca.
- Po prostu: „Chcę mieć to, co Ty” – super! Rób to! Do dzieła!
- Zazdrość doprawiona uczuciem niższości jest już groźna (to jest to, o czym pisze x. Mastalski); to tu zaczyna się grzech
- Zazdrość doprawiona solidną porcją pychy i lenistwa daje zawiść. Zawiść to nienawiść, zawiść niszczy i kala, jest zaraźliwa.
Więcej o tym piszę na swoim blogu: Zazdrość i zawiść
Edukacja ma wiele oblicz. Nasze ulubione to prywatna, wolna i podległa rodzicom, a uwzględniająca cechy każdego dziacka z osobna. Powszechnie nazywa się ją homeschoolingiem.